-
W jednym z łódzkich bloków doszło dzisiaj do bardzo groźnego pożaru, w wyniku którego trzy osoby zostały ranne. Najbardziej martwi jednak fakt, że zatruta dymem, oraz poparzona kobieta z dzieckiem, odmówiły hospitalizacji. Może to mieć nieprzyjemne w skutkach rezulataty, które będą widoczne za jakiś czas, a najbardziej martwi nie zezwolenie na leczenie dziecka, które według osób znajdujących się na miejscu nie jest w idealnym stanie. Ogień zaczął się palić około godziny trzeciej nad ranem, a źródłem ognia były drzwi wejściowe tego mieszkania. Ogień zaczął się palić na piątym piętrze wieżowca, jednak sąsiedzi pomogli poszkodowanym ewakuować się przez balkon, dzięki czemu nikomu większa krzywda się nie stała. Według pana Świtacza - - Źródło pożaru było w przedpokoju, konkretnie były to drzwi wejściowe - wyjaśnia Michał Świtacz z Państwowej Straży Pożarnej w Łodzi. Jak mówi strażak, w pobliżu wejścia jest licznik, dlatego też istnieje duże prawdopodobieństwo, że przyczyną pożaru było zwarcie elektryczne. - Rozszczelnieniu uległa instalacja gazowa, pogotowie gazowe zakręciło dopływ gazu w całym pionie. Na całe szczęście osoby poszkodowane zdecydowały się na udzielenie pomocy na miejscu, jednak na przejazd do pobliskiego szpitala się nie zdecydowały.
-
W stanie Karolina Południowa w Stanach Zjednoczonych, od dłuższego czasu jest prowadzone dochodzenie w sprawie seryjnych morderstw do których doszło na terenie stanu. Jak informują ekipy śledcze, seryjny morderca zginął wczoraj w strzelaninie z policją, która miała miejsce w sąsiednim stanie. Mimo wszystko nie możemy jeszcze być wszystkiego pewni, gdyż jak donosi policja, jedynym dowodem w tej sprawie jest fakt, że broń znaleziona przy 41 letnim Patricku Tracy Burris, była użyta podczas serii morderstw. Zabójstwa rozpoczęły się 27 czerwca i były prawdziwą zmorą i udręką dla mieszkańców miejscowości Gaffney. Lloyd zdobył się na oświadczenie w którym mówi - Jesteśmy przekonani, że zabójca nie chodzi już po ulicach.
-
Mieszkańcy w Ameryce Południowej, Północnej, Australii i Nowej Zelandii, a także wszyscy mieszkańcy wysp Oceanu Spokojnego, będą mogli już we wtorek cieszyć się z niewiarygodnego zjawiska, którym będzie półcieniowe zaćmienie naszego Księżyca. Informacje tą podaje doktor habilitowany Arkadiusz Olech, który jest pracownikiem Centrum Astronomicznego PAN z siedzibą w Warszawie. Na nasze nieszczęście, to wspaniałe zjawisko nie będzie widoczne na terenie naszego kraju. Z takim zaćmieniem mamy doczynienia wtedy, gdy nasza planeta rzuca swój cień na tyle duży, że obejmuje on cały Księżyc, dzięki czemu możemy mówić o zaćmieniu. Co ciekawe, osoba znajdująca się w tym momencie na księżycu, mogłaby zaobserwować zaćmienie Słońca, gdyż nasza Matka Ziemia w całości zasłoniłaby światło docierające do Srebrnego Globu.
-
Najczęściej docierają do nas wiadomości te najsmutniejsze. Niestety dzisiaj kolejną niezbyt ciekawą informacją jest fakt, że dzisiejszego popołudnia doszło do kilku bardzo groźnych wypadków w stolicy naszego kraju. Pierwszy wypadek miał miejsce na Białołęce, jednak już kilka chwil później na Bielanach auto marki Alfa Romeo uderzyło w latarnie. Gdy wszyscy myśleli że to już koniec czarnego dnia, na Woli doszło do kolejnego grożnego wypadku. Ze wszystkich kolizji najgroźniej prezentował się ten, do którego doszło na Bielanach. Auto uderzyło w latarnię na ulicy Podleśnej, a powodem tego był poślizg, którego w porę nie udalo się opanować kierowcy samochodu. Podczas poślizgu zdąrzył zahaczyć o kilka innych pojazdów, a następnie uderzył w latarnię. Groźny wypadek miał miejsce także na ulicy Górczewskiej, gdzie doszło do zderzenia dwóch mercedesów, przez co aż pięć osób z różnymi stopniami obrażeń trafiło do szpitala.
-
Istnieje duża szansa na rozwiązanie zagadki wypadku Airbusa A310. Czarne skrzynki z tego rozbitego samolotu zostały nareszcie zlokalizowane. Airbus rozbił się podczas nocy z poniedziałku na wtorek, podczas lotu nad Oceanem Indyjskim. Do wypadku doszło u wybrzeża Komorów. Podczas wypadku w samolocie podróżowało aż 150 osób. Informacja o zlokalizowaniu czarnych skrzynek jest bardzo ważna, gdyż już za niedługo skrzynki przestaną wysyłać swoje położenie, przez co ich odnalezienie byłoby praktycznie niemożliwe. Jest to istotna wiadomość dla rozwiązania zagadki wypadku, która jest do tej pory nieznana, a w mediach szumi od przeróżnych wersji, a często są nawet poruszane wątki ataku terrorystycznego.
-
We wschodnim Afganistanie uzbojeni mężczyźni porwali aż 16 pracowników agencji pracującej dla ONZ, której głównym celem było usuwanie min. Terroryści uprowadzili całą grupę w sobotni wieczór, podczas gdy grupa przemieszczała się pomiędzy dwoma afgańskimi prowincjami Paktia i Chost. Jak do tej pory żadne z ugrupowań terrorystycznych nie przyznało się do uprowadzenia. Nie jest to pierwsze tego typu porwanie, gdyż równo rok temu w mieście Gardez zostało uprowadzonych 13 pracowników, którzy w tym czasie rozminowywali teren. Jednak po miesiacu zostali oni uwolnieni, po długich mediacjach z przywódcami plemion działających na tych terenach. Według szacunków ONZ, na terenie Afganistanu, w przeciągu ostatnich dwudziestu lat, aż 150 tysięcy ludzi straciło życie, w wyniku eksplozji min.
-
W Nowej Wsi pod Warszawą, w mieskzaniu pijanego 55 latka, znaleziono ciało jego 87 letniej cioci. Zwłoki denatki trzymał w mieszkaniu, gdyż chciał jeszcze po raz ostatni odebrać jej rentę - poinformowało nas TVN Warszawa. Jak twierdzi rzecznik KWP, Tadeusz Kaczmarek, mężczyzna nie miał zamiaru informować nikogo o zgonie, gdyż miał nadzieję na odebranie renty, która już na początku miesiąca miała się znaleść w domu denatki. Ciało zostało odkryte przez pracownika socjalnego, który podczas odwiedzin ciotki Krzysztofa O. zauważył, że mężczyzna był pod silnym wpływem alkoholu, jak później się okazało, miał w swojej krwi aż dwa promile alkoholu. Obecnie sprawę bada prokuratura, która ma za zadanie ustalenie przyczyny zgonu i postawienie ewentualnych zarzutów wobec Krzysztofa O. Na chwilę obecną mężczyzna przebywa w warszawskim areszcie.
-
W wyniku wypadku, do którego doszło na krajowej drodze numer 3, siedem osób zostało rannych, wśród których znajduje się aż trójka małych dzieci. Do wypadku doszło na odcinku drogi od Jeleniej Góry, do Zielonej Góry. Cała droga była zablokowana aż przez trzy godziny, przez co został sparaliżowany ruch na krajowej trójce. Według rzecznika prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji, z siedzibą we Wrocławiu - Paweł Petrykowski - około godziny 7:30, doszło do zderzenia dwóch samochodów osobowych. Podczas wchodzenia w łuk, jeden z pojazdów został wyrzucony na przeciwległy pas ruchu, przez co uderzył czołowo w nadjeżdżający z naprzeciwka inny samochód. Na szczęście stan poszkodowanych jest stabilny i nie ma zagrożenia życia. Dzieci uczestniczące w wypadku mają odpowiednio 10,11, oraz 12 lat.
-
W wieku osiemdziesięciu lat zmarł wybitny socjolog i polityk, Lodr Ralf Dahrendorf. O fakcie poinformowała nas rzeczniczka zmarłego, która powiedziała, że Ralf zmarł w środę w godzinach wieczornych w Kolonii, a sama śmierć zostałą spowodowana bardzo ciężką i przewlekłą chorobą. Jeszcze w roku 1998 ta wybitna postać otrzymała tytuł doktora honoris causa na Uniwersytecie Warszawskim. Jest on autorem wielu książek, z czego najbardziej popularna jest ta z roku 1959 zatytułowana "Klasy i konflikt klasowy w społeczeństwie przemysłowym". Jako polityk zadebiutował w Bundestagu, z ramienia partii FDP, oraz został sekretarzem stanu w MSZ, w rządzie którym kierował Willy Brandt. A już w roku kolejnym został członkiem początkujacej w tym czasie Komisji Europejskiej. Szczere kondolencje składamy rodzinie i wszystkim bliskim zmarłego.
-
W Stanach Zjednoczony na policję zgłosił się mężczyzna pochodzący z Michigam, który prawdopodobnie jest osobą uznawaną za zaginioną od 1955 roku! Policja poinformowała, że testy DNA potwierdziły początkową tezę i odnalazł się zaginiony sprzed ponad pięćdziesięciu lat, który w tajemniczych i niewyjasnionych okolicznościach zaginął w wieku zaledwie dwóch lat. Chłopca tuż po zaginięciu szukało tysiące osób, matka dziecka udzielała nawet wywiado magazynowi "Saturday Evening Post". Gdy poszukiwania się na dobre zakończyły rodzina przeniosła się w żałobie z powrotem do Iowa. Już kilka lat temu świat uważał, że udało się znaleść zaginionego, jednak znalezione w pudełku zwłoki nie należały do Stevena Dammana. Cały świat z niecierpliwością oczekuje na ostateczne wyniki tego testu DNA, gdyż jeśli wynik będzie pozytywny, świat pozna tajemniczą historię tego człowieka.